ENAFLANEUR - moda na własnych zasadach






Spokojna i poetycka - moda na własnych zasadach.

Poznajcie projektantki Agnieszkę Mikoś Sibiga i Karolinę Twardowską, które opowiadają nam o swoim nowym

projekcie - marce Enaflaneur.





Skąd pomysł na stworzenie marki?


Agnieszka: Jak teraz o tym myślę, to pomysł był dość spontaniczny. Po raz kolejny miałam problem z uzupełnieniem mojej garderoby czymś jakościowym, a naprawdę jestem cierpliwym szperaczem. Zadzwoniłam do Karoliny i powiedziałam krótko: „Robimy te sukienki” - „No myślałam, że już nigdy nie zadzwonisz” usłyszałam w odpowiedzi, a zaledwie dwa dni później powstały pierwsze szkice.

Karolina: Z Agnieszką współpracowałyśmy już wcześniej, przy wdrażaniu na polski rynek mojej autorskiej marki sukien ślubnych Atelier Twardowska, więc taka odpowiedź była zupełnie naturalna. Zresztą znamy się prywatnie i nie raz nieśmiało poruszałyśmy ten temat. Różne rzeczy stawały nam na drodze, ale tym razem czułyśmy, że to TEN moment.


Co skłoniło Was do stworzenia kolekcji „pozasezonowej”?


Karolina: Jak już działamy, to na własnych zasadach. Męczy nas pogoń za trendami i bezrefleksyjna konsumpcja.

Agnieszka: Dlatego w premierowej odsłonie, zamiast dużej kolekcji proponujemy niewielką kompozycję kapsułową. Mniej propozycji, za to dopracowanych w każdym calu. To nasza myśl przewodnia.



Odważnie.


Agnieszka: Tylko tak potrafimy działać. Bycie niezależnym od sezonów daje nam swobodę twórczą. Dzięki temu mamy czas, żeby dopracować każdy projekt. Poza tym, dostosowywanie się do innych nigdy nie było naszą mocną stroną.








Co wyróżnia Enaflaneur?


Karolina: Na pewno czerń, czyli barwa, w której czujemy się najswobodniej. Premierowa kolekcja została całkowicie odszyta z czarnych tkanin.

Agnieszka: Czerń wcale nie jest smutną barwą. Dla nas to elegancja, kolor gwiaździstego nieba i słodkiego snu.

Karolina: To także kolor cienia, który zawsze nam towarzyszy i który, jak kiedyś wierzono, jest odbiciem duszy.

Agnieszka: I to właśnie cień ukryty jest w nazwie Enaflaneur.



Twórcy często wpadają w zakłopotanie, próbując znaleźć nazwę dla swojej marki - co dokładnie oznacza Enaflaneur?


Agnieszka: Słowo ENA to cień, natomiast w FLANEUR kryje się kobieta, która godzinami może snuć się po mieście, tylko po to, żeby się nim cieszyć. Z Karoliną jesteśmy typowymi flaneuse. Uwielbiamy podglądać ludzi, podróżować powoli i czerpać energię z chwili. To momenty i niespieszne obserwacje napędzają nas do działania.



Czego możemy spodziewać się po pierwszej kolekcji?


Karolina: Projektów z duszą, które nabierają charakteru w ruchu. Sposób w jaki ubrania współgrają z sylwetką i jak reagują na ruch to nasza specjalność. Odrobina magii w codzienności.

Agnieszka: Stąd też troska o detale, takie jak wiązane ramiączka, delikatnie muskające ciało troczki, luźne dekolty na plecach czy romantyczne bufki.

Karolina: Zwiewności nie osiągnęłybyśmy bez doboru odpowiednich tkanin. Zdecydowaną większość rzeczy odszyłyśmy z jedwabiu morwowego o szlachetnym połysku i wyjątkowej miękkości. Zależy nam, żeby kobiety noszące projekty Enaflaneur czuły się rozpieszczone.




Czy Enaflaneur jest marką odpowiedzialną?


Karolina: Szyjemy ubrania z jakościowych materiałów, pochodzących z zaufanych i certyfikowanych źródeł. Bez nadprodukcji, na zasadzie pre-orderu. To nasza definicja równowagi, którą kierujemy się tak w życiu, jak i w biznesie.

Agnieszka: Tam, gdzie to możliwe współpracujemy z kobietami. To dla nas ważne. Jesteśmy kobietami i chcemy też inne kobiety wspierać.

Dla kogo projektujecie? Kim jest kobieta flaneuse?


Agnieszka: Nasza flaneuse to kobieta, która nie boi się marzyć. Kocha swoje ciało i nie wstydzi się go pokazywać. Zamiast krzykliwych kolorów stawia na stonowane barwy, za to w ciekawej formie. Nie podąża za trendami, wybiera własną drogę. Żyje tu i teraz.

Jakie są Wasze idealne warunki do tworzenia? Co Was inspiruje?


Agnieszka: Inspiracje czerpiemy z nowo odkrywanych miejsc i historii, które wokół nich tworzymy. Zastanawiamy się, co mogłoby się tam wydarzyć, co pasowałoby do danego wnętrza, jak chciałybyśmy się w nim czuć, jak wyglądać, co pokazać.





A ulubiona część procesu twórczego?

Karolina: Moment, w którym pomysł sam do mnie przychodzi i nie mam wątpliwości, że to jest to.

Agnieszka: Tak! To ukłucie w żołądku, świetny projekt w głowie i natchnienie, żeby jak najszybciej go zrealizować i pokazać innym.

Zdradzicie nam, co było dla Was największym wyzwaniem do tej pory?


Agnieszka: Zdecydowanie Covid i wszystkie niedogodności z nim związane.

Karolina: Taka prosta rzecz jak sprowadzenie tkanin z Włoch, która zwykle zajmuje około tygodnia potrafiła rozciągnąć się do półtora miesiąca.

Agnieszka: Tak na dobrą sprawę kontakt z każdym dostawcą, z każdym rzemieślnikiem, z którym współpracujemy, nawet kontakt między nami był utrudniony. Jednak są też plusy zaistniałej sytuacji, np. podczas przymiarek kolekcji z naszą modelką Laurą wykonałam kilka próbnych kadrów, które przerodziły się w całodniową sesję. Wcześniej nie wpadłabym na zdjęcia we własnej sypialni, a w praktyce okazała się być wspaniałym studiem fotograficznym.

Jaki będzie Wasz kolejny krok?


Karolina: Premiera nowych modeli. Dokonujemy ostatnich szlifów i jak tylko będą gotowe, ujrzą światło dzienne.

Wszystkie projekty marki Enaflaneur znajdziecie na stronie internetowej www.enaflaneur.com


koncept: Agnieszka Mikoś-Sibiga & Karolina Twardowska

zdjęcia: Agnieszka Mikoś-Sibiga

modelka: Laura Karaś