Kosmetyki tworzone z potrzeby serca - rozmowa z Ministerstwem Dobrego Mydła






Ministerstwo Dobrego Mydła to mała rodzinna manufaktura mydlarska założona przez siostry: Anię i Ulę Bieluń. Ten zgrany duet łączy mydlaną obsesję, dystans pożyczony od Monty Pythona oraz poczucie, że dobrze jest robić dobrze. Rezultatem tych działań są porządne, ręcznie wyrabiane mydła i kosmetyki. Dobre surowce, dobre rzemiosło i ciężka praca

- oto tajny plan na sukces Ministerstwa.





Stworzyłyście markę, podobnie z resztą jak my Lśnienie, we dwie od podstaw. Jesteśmy ciekawe jak wyglądały Wasze początki, od czego tak naprawdę się zaczęło i w czyjej głowie zrodził się pomysł?

Ministerstwo Dobrego Mydła powstało z potrzeby. Szybko odkryłyśmy kosmetyki naturalne i ekologiczne, ale piętnaście lat temu były one drogie i trudne do kupienia. Przyszedł więc pomysł, by spróbować mieszać coś samodzielnie. Pasja rosła, lecz świadomość kosztów przez lata powstrzymywała nas w zamianie hobby w biznes. W 2013 roku z pomocą przyszedł Urząd Marszałkowski w Szczecinie oferując dotację na start, rodzice wyciągnęli pomocną dłoń w postaci użyczenia lokalu - naszego starego mieszkania. W ciągu kilku dni podjęłyśmy decyzję o całkowitej zmianie naszego życia.


Jak wygląda Wasz dzień pracy, istnieje konkretny podział obowiązków? Kto rządzi w Ministerstwie?

W Ministerstwie Dobrego Mydła mamy równy podział obowiązków. Ula trzyma pieczę nad dystrybucją, sprawami finansowymi i kadrowymi. Produkcją kosmetyków opiekuje się jej mąż Maciek (pseudonim Szwagier!) i całość tego procesu zachodzi w Szczecinie. Ania jest odpowiedzialna za recepturowanie w Warszawie. Doskonale odnajduje się w surowcach i milionie małych buteleczek, które wypełniają jej pracownię. Dba również o social media i oprawę wizualną produktów. Razem przepłakałyśmy wiele nocy, długo docierałyśmy się i uczyłyśmy się wzajemnego zaufania oraz szacunku. Ostatecznie możemy śmiało powiedzieć, że nie ma lepszego wspólnika niż własna siostra.





Zgadujemy, że naszych czytelników, równie mocno co nas, ciekawi proces tworzenia produktu. Możecie zdradzić nam jak wyglądają poszczególne etapy, ile potrzebujecie czasu od powstania do zrealizowania pomysłu?

Jesteśmy firmą, która zaprasza naszych klientów do oglądania produkcji od zaplecza. W naszych social mediach można podejrzeć produkcję od samej podszewki. Mówimy również otwarcie, że tworzenie kosmetyku to proces bardzo czasochłonny. Sam pomysł to nie wszystko. Potrzebne są jeszcze badania i testy, tony formalności oraz dokumentów.

Wasza nazwa zdecydowanie przyciąga uwagę i zapada w pamięć. Skąd pomysł na nią?

Nazwa Ministerstwo Dobrego Mydła powstała z połączenia prostoty oraz uwielbienia dla języka polskiego pomieszanego z brytyjskim poczuciem humoru i dystansu. Jest w niej trochę z Monty Pythona, chęci spełnienia marzenia jak z książki Joanne Harris Czekolada i informacja, czym w ogóle się zajmujemy (śmiech).





Otwierając paczkę z zamówieniem od Ministerstwa Dobrego Mydła całe pomieszczenie wypełnia się cudownym zapachem. Patrzymy na etykietę – nie odpowiadają za to sztuczne substancje czy syntetyki, a naturalne surowce. Co możemy znaleźć w Waszych kosmetykach, jakie materiały wykorzystujecie?

Naturalność- taka była idea powstawania kosmetyków. Naturalne mydło bazujące na olejach roślinnych, w pełni wegańskie. Surowców szukamy bardzo skrupulatnie na targach branżowych oraz szperając u lokalnych dostawców. Priorytetem są dla nas te najlepszej jakości , dlatego też proces ich kompletowania jest czasochłonny. Nasza codzienność polega na testach, z setek małych próbek wybieramy zaledwie kilka, które odpowiadają naszym standardom.


My również chcemy być autentyczne i polecamy tylko te marki, które nas olśniły. Naszym faworytem z oferty Ministerstwa jest balsam w sztyfcie, którego nie może zabraknąć w podróżnej kosmetyczce, to nasz must have. A czy Wy macie produkty, które lubicie najbardziej, z których jesteście szczególnie dumne?

To tak jak u Ani! Ania nie wyobraża sobie życia bez sztyftu. Trzyma go zawsze przy sobie. Obecnie pachnie bananem, naszym wegańskim balsamem w sztyfcie. Ula nie wyobraża sobie życia, bez hydrolatu rozmarynowego. W połączeniu z olejem z nasion malin, używany rano i wieczorem doskonale dba o skórę, przywracając jej promienny wygląd.


Oprócz tego, jeszcze jeden produkt zwrócił naszą szczególną uwagę, choć z nieco innego względu. Mydło bananowe, wyjątkowe, bo wyprodukowane w szczytnym celu. Dochód ze sprzedaży zostaje przekazany dla Jaśka z www.wszyscyzajaska.pl. Czy możecie przybliżyć nam całą akcję?

Jasiek jest najmłodszym dzieckiem rodziny Mieszkiełłów, z którą nasza rodzina przyjaźni się od ponad trzydziestu lat. Jakiś czas temu naszych bliskich dopadło to, czego obawia się nie tylko każdy rodzic, ale i siostra, brat czy przyjaciel. U Janka zdiagnozowano złośliwego guza pnia mózgu. Sytuacja wydawała się być bez wyjścia. Szok, przerażenie i rozpacz szybko ustąpiły niesamowitej, zbiorowej walce o najmłodszego członka rodziny. My próbujemy walczyć po naszemu- mydłem. Dochód z bananowych kostek przeznaczony zostanie na wszystkie najpilniejsze potrzeby Janka. Serdecznie prosimy o udostępnianie informacji o Bananie i jeśli blog naszego szermierza przypadnie Państwu do gustu, udostępnianie również i tego miejsca. Wszyscy za Jaśka!





Tematem przewodnim jednego z naszych numerów była energia i minerały. W związku z tym pytanie - glinka to minerał, który zdobył ostatnio dużą popularność w kosmetyce, czy znajdziemy go również w Waszej ofercie?

Glinka to surowiec używany w naszych kosmetykach, jeszcze zanim zdobył tak dużą popularność. Znajdziemy błękitną glinkę Kambryjską w mydle rozmarynowym, puder kalaminowy w mydle lawendowym, białą glinkę w mydle zimowym, oraz różową w mydle hibiskusowym i półkuli różanej. W ofercie mamy również glinki jako surowce. Z kalaminy, glinki różowej, białej czy zielonej można tworzyć maski, pudry do mycia twarzy, dodawać je do kąpieli czy używać punktow.


I na koniec zdradźcie nam proszę jakie są Wasze plany na przyszłość, czy planujecie szerszą dystrybucję, poza granice Polski?

Nieśmiało możemy powiedzieć, że dokładnie teraz kiedy udzielamy dla Państwa wywiadu dzieje się rzecz wielka. Wielu klientów czekało na nas w swoich miastach i miasteczkach. Teraz będą mogli znaleźć nas w swojej lokalnej drogerii, o ile ta będzie miała ochotę nas przyjąć. Miło nampoinformować, że Ministerstwo Dobrego Mydła posiada ofertę hurtową. Jest szansa, że będziemy na wyciągnięcie ręki!





Rozmowę przeprowadziła Maja Kubiaczyk

zdjęcia: Ministerstwo Dobrego Mydła