Lśniącymi słowami: Rzymskie impresje


RZYMSKIE IMPRESJE MAGDALENA LESZNER – SKRZECZ


„Pamiętam

bijące serce Rzymu

i powietrze zachowane w butelce…”


Pamiętam, gdy gorący dotyk głaskał moje ciało szepcąc historie ukryte w każdym kamieniu wiecznego miasta. To nie była opowieść radosna. Przez wieki naznaczona bólem i łzami. Malowana krwią, uśmiech skrywała w komnatach pałaców. Jej czas przecież jeszcze nie minął, choć przyznać muszę, że ruinami jest dziś po części pokryta. Każda z nich mogłaby zapełnić niejedną kartę kroniki. Pragnienie miłości, niespełnione nadzieje, okrutne porażki. Odkrywałam je powoli. Całkiem spokojnie, nostalgicznie, zgodnie z jego bijącym sercem. Odkrywałam i szukałam iskry stworzenia…

Rozpocznij przygodę wraz ze wschodem słońca – mówili. Miasto jeszcze śpi. Często słychać jedynie budzące się ptaki. Uliczki nie są jeszcze nagrzane od promieni, które już za chwilę także i tu dotrą. Rankiem Rzym wygląda inaczej. Można go pokochać. Można swobodnie wsłuchać się w jego kamienne mury. Niekiedy trafiałam na cień krążący niczym duch po wąskich dróżkach pamięci. Bywało, że spotykałam dawnych artystów, których dzieła wyznaczyły jego ramy…

Starożytni budowniczowie zostali zapomnieni. Pozostały jedynie wielkie architektoniczne relikty, które z roku na rok okradane są z kolejnych swoich fragmentów. Forum Romanum nie może bronić się samemu. Górujące nad nim dumnie Koloseum chroni go ostatnim tchnieniem.

A Rzym wymaga troski i skupienia. Jego poranna cisza pozwala na prawdziwą obserwację, zadumę nad sztuką. Oblegana Di Trevi dopiero w samotności ukazała prawdziwe swe oblicze. Inżynieryjne mistrzostwo połączone z artystycznym talentem „ożywiło kształt w fontannie pragnień.”

Rankiem wyruszyłam w antyczną drogę Via Appia szlakiem cesarzy, by wraz z południową sjestą delektować się kawą na renesansowo - barokowym Piazza. Lubiłam patrzeć na ludzi w oknach, detale architektoniczne, otwierające się galerie. Czasem warto zejść z utartej ścieżki, pobłądzić po mieście. Zostawić swoje przewodniki w hotelowym pokoju i posłuchać głosów murów. Niech śpiew zabaw jednego z setki Palazzo Cię poprowadzi – słyszałam. A ile one słyszały? Ile one widziały? Papieskie życie bogate nie tylko w religijne uniesienia, zabawy najsłynniejszych rodów, śmiech i muzyka dobiegająca z komnat, które do dziś zachwycają swymi malarskimi oraz architektonicznymi detalami…





„Bo gdy stawiasz krok

Duchy budzą się

Gdy wzrok wędruje w górę

Obrazy ożywają”


W marcowy, chłodny dzień poszłam na wzgórze Janiculum, gdzie wśród gęstych zabudowań skrywa się Tempietto. Jej geometryczna forma choć renesansowa idealnie odwzorowuje antyczną harmonię. Dziś ledwie widoczna odkrywa się tylko dla tych, którzy wśród uliczek szukają Bramantego. Bo są jeszcze miejsca w Rzymie, które nie lśnią blaskiem niczym złote kopuły. Są dzieła ukryte. Bronią swojej prywatności od natrętnych turystów. Małe ogrody prywatnych Villi, sklepiki pamiętające czasy zeszłego wieku z pięknymi antykami, czy też muzea odkrywające dzieła dawno zapomniane przez świat. Korytarze Katakumb chłodem potrafią opowiedzieć dzieje wczesnochrześcijańskiej sztuki. Siedziba Akademii Francuskiej przeniosła mnie w czasy Boucher’a, Fragonard’a, Ingres’a, kórzy tu spędzali malarskie wakacje. Francuski przewodnik zdradził nawet tajemnice Markiza de Sade. Wieczne miasto wciąż zaskakiwało. Profanum i sacrum. Wiara i namiętność przeplatają się ze sobą od wieków. Czekałam na „dotyk florenckiej dłoni”. Żywy kamień z albumu nigdy nie pokaże prawdy. Przekroczyłam próg Bazyliki wielkich Włochów, gdy słońce zachodziło za jednym z wzgórz. Ujrzałam dzieło Buonarottiego. W tym wnętrzu spotyka się talent i wiara. Tu można głośno wołać:


Ty jej nadałeś ludzki kształt

Ty jej oblicze na wskroś poznałeś”


Bo również noc w Rzymie bogata jest w uczucia i pragnienia. Bocca Della Verita prawdę zdradziły w potajemnym pocałunku księżyca. Za chwilę porwały mnie niczym filmowe kadry rzymskie wiatry. Znalazłam piękno tajemniczych miejsc… anioła chowającego się wśród cytrusów…

Gdzieś w tym jest iskierka piękna, słodycz rzymskich dni, do których przecież nas ciągnie. Wędrówka dnia... Wspomnień czas…


Włoskie smaki karmią dusze

Nasycają pragnień moc

Aromat życia pochłonął nas

Zostańmy – tak dobrze tu…”


Wszystkie cytaty pochodzą z autorskiego tomiku „Słowo Rzymu”



 


MAGDALENA LESZNER-SKRZECZ – absolwentka historii sztuki oraz studiów podyplomowych z zakresu mody na ASP. Autorka kilku publikacji książkowych. Współpracuje z magazynami oraz portalami pisząc artykuły z zakresu szeroko pojętej sztuki. Recenzuje również książki. Fascynuje ją średniowiecze ze swoją misternością i duchowością, ujęcie postaci kobiecej u Camille Claudel, a także francuski impresjonizm w swych barwach. Kocha cafe aul lait, którą delektuje się w kawiarniach Paryża i Rzymu.


IG @ france_and_style

FB @franceandstyle